Polski biznes jeszcze nie międzynarodowy

W Polsce dużo mówi się o internacjonalizacji biznesu i o tym, że polskie firmy dążą do tego by działać na arenie międzynarodowej. Skoro dużo się o tym mówi, to znaczy, że jest to na razie cel a nie rzeczywistość. Żeby ten cel stał się faktem, wdraża się różnego rodzaju plany, regulacje, programy, granty i inne narzędzia biurokratyczne. Wszystko to oczywiście mija się z celem, bo im bardziej skomplikowany kodeks prawny, tym krótsza jego żywotność i mniejsza skuteczność.

Czas jest testem trwałości. To nie przypadek, że Dekalog i Kodeks Hammurabiego przetrwały próbę wieków. Geniusz tych systemów polega na ich przejrzystości, która zaprezentowana jest w zwięzły i logiczny sposób. Przykazania nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij mówią wszystko co w dany temacie jest to powiedzenia. Podobnie Kodeks Hammurabiego opisuje relacje pomiędzy współdziałającymi podmiotami w prosty i definitywny sposób, na przykład:

§ 22 Jeśli obywatel rabunku dokonał i został złapany, człowiek ten zostanie zabity.

Wszystko co trzeba powiedzieć, da się powiedzieć krótko. A więc zamiast tworzyć skomplikowane programy rozwoju – które zresztą mają słabą skuteczność – lepiej będzie jak skupimy się na zasadzie która napędzą amerykański biznes, czyli: z chęcią weźmiemy twoje pieniądze.

Szybkość i łatwość z jaką amerykańskie firmy pobierają pieniądze od swoich klientów jest porażająca. Na Amazon można kupić produkt dosłownie jednym kliknięciem. Sieć handlowa Target ma tak szybkie czytniki kart kredytowych, że nawet jak karta przejeżdza jeszcze przez terminal, to już wtedy drukuje się nam rachunek. Ten system nie jest sterowany odgórnie. Wręcz przeciwnie, rozwija się on organicznie wychodząc z założenia, że do tanga trzeba dwojga. Jeżeli klient chce za coś zapłacić, to w interesie przedsiębiorcy jest by ta transakcja doszła do skutku, a zadaniem państwa jest by im nie przeszkadzać.

W Polsce istnieje jeszcze rozdźwięk pomiędzy tym co jest, a tym co mogłoby być w sferze biznesu. Karty kredytowe muszą mieć bezpieczne “chipy,” ale pin i tak trzeba wpisać. Na konta internetowe logujemy się używając pierwszej, czwartej, szóstej i setnej litery hasła wraz z próbką naszego DNA, ale z czeków bankowych – które w Ameryce używane są od wielu dekad – przeciętny Polak dalej nie może skorzystać. Obecny system finansowy jest konserwatywny i ociężały. Od 30-stu lat modernizuje się go odgórnie, a to tylko powiela problem. Internacjonalizacja polskiego biznesu powinna polegać przede wszystkim na odrzuceniu tego co nie działa, czyli nadmiernej biurokratyzacji. Największą stratą dla polskiego państwa nie są mafie vatowskie, ale miliony drobnych transakcji które nie dochodzą do skutku.

Please follow and like us:

About the author

error

Enjoy this blog? Please spread the word :)

RSS20
Facebook20
Facebook
Google+20
LINKEDIN20